Wywiad z Leszkiem Szczeparą, szkolnym koordynatorem programu "Bliżej siebie"

Jakie emocje towarzyszą Panu podczas wizyt młodzieży izraelskiej?

Na pewno jest to zaniepokojenie, czy wszystko będzie w porządku, czy wszystko jest dobrze przygotowane, dlatego że młodzież izraelska jest bardzo spontaniczna. Często podczas tych spotkań zmieniają się godziny, terminy, albo coś trwa dłużej, albo krócej. Bardzo trudno jest wszystko przewidzieć, więc trochę taki niepokój, czy wszystko pójdzie zgodnie z planem, ale co roku jest zawsze bardzo dobrze i nigdy nic złego się nie wydarzyło, i zawsze się wszystko kończy tak, jak powinno.


Jak to było za pierwszym razem? Denerwował się Pan?

Za pierwszym razem to były ogromne emocje, dlatego że nie wiedziałem, jak to będzie, jak młodzież izraelska zostanie przywitana nie tyle przez uczniów naszej szkoły, co całą łomżyńską społeczność. Baliśmy się z dyrektorem Przybylskim, czy jakieś faszystowskie symbole nie pojawią się w nocy na murach w mieście, czy gdzieś na korytarzu. Oczywiście nigdy nic takiego się nie zdarzyło, ale zawsze jest ten strach. Chcemy gości przyjąć z godnością i nie było by miło, gdyby zobaczyli coś obraźliwego. 

Czy spodziewa się Pan czegoś nowego podczas tegorocznej wizyty?

Uważam że było by dobrze, żeby było tak jak zawsze, bo zawsze jest super. Chciałbym, aby  młodzież była jak co roku otwarta, żeby rozmawiali ze sobą, żeby była miła atmosfera. Jeżeli tak będzie, to niczego więcej sobie nie życzę.

Wiadomo, że uczniowie starszych klas chcą ponownie uczestniczyć w tym spotkaniu. Jak Pan to zinterpretuje?

Przede wszystkim ilość miejsc jest ograniczona i nie mogę wziąć tych wszystkich uczniów.  Razem z nauczycielami chcemy, żeby co roku ktoś inny brał w nim udział, nie może być tak ,że za każdym razem są to ci sami uczniowie. Zachęcam nauczycieli, aby brali uczniów zwłaszcza z  drugich klas, po jednym, po dwóch, może trzech. Wtedy z każdej z klas może ktoś być. Staramy się, żeby tak było. Uczniowie klas trzecich już myślą o maturach, także nie chcemy im już przeszkadzać w uczeniu się.

Jak współpracuje się Panu z nauczycielami ze strony izraelskiej? 

 

Co roku przyjeżdżają inni nauczyciele, także praktycznie poznałem prawie wszystkich nauczycieli, którzy uczą w Gvanim High School. Co roku przyjeżdżają  inni nauczyciele, więc co roku to trochę inaczej wygląda, podobnie jak korespondencja i  relacja między koordynatorami.  Mimo wszystko najbardziej zapamiętałem pierwszego nauczyciela, z którym współpracowałem. Ma na imię Eldad i jeżeli potrzebuję jakichś nowych informacji, czy jakiejś interwencji, to zgłaszam się do niego, pierwszego koordynatora spotkania i on mi pomaga. Często jest tak, że przed wizytą nie ma jeszcze wyznaczonej osoby, koordynatora, który będzie współpracował ze mną, i dlatego jeżeli nie ma takiej osoby, to proszę Eldada o pomoc. Często w wakacje zwracam się do niego z jakąś prośbą, coś tam trzeba, więc on udziela mi informacji od razu i dopinguje innych nauczycieli, żeby się wywiązywali z terminów i kontaktowali się ze mną.

Czy zaskakuje coś izraelskich nauczycieli w Polsce, coś intryguje?

Może najpierw powiem, co Polaków zawsze zaskakuje. Naszą stronę zawsze zaskakuje ogromna żywiołowość, ogromna otwartość, spontaniczność tamtej młodzieży. Zaskakują nas relacje między uczniami a nauczycielami, relacje, które są bardzo bliskie, czułe, a z drugiej strony widać, że ten dystans między uczniem a nauczycielem pozostaje. Pamiętam jak jedna z dziewczyn podeszła do nauczycielki, przytuliła się do niej i odeszła, więc nawet do tego stopnia te relacje są rozwinięte, tak bliskie, że często nauczycielka pełni rolę trochę mamy, trochę koleżanki, trochę takiej osoby, która pomaga. Co natomiast zaskakuje nauczycieli izraelskich u nas. Na pewno zaskakuje ich to, że mamy tablice, na których pisze się kredą. Gdy przyjechali 5 lat temu, ogromnym zdziwieniem był dla nich brak Internetu. Każda grupa miała na specjalnym programie przygotowany filmik o sobie i nie mogli tego uruchomić, bo nie było jak. Było ogromne zaskoczenie, jak tak może być, że w szkole nie ma Internetu. Mają obraz naszej szkoły takiej trochę jakby staroświeckiej.  Mury, stary budynek robi na nich duże wrażenie. Hole, klasy, korytarze wyglądają dla nich trochę jak muzeum, dlatego że ich szkoła jest bardzo nowoczesna. Są zaskoczeni, że szkoła może mieścić się w takim starym budynku.

Jednak ogólnie rzecz biorąc, to podoba im się u nas?


Tak, oczywiście, bardzo im się podoba. Do tego dochodzi atmosfera naszej szkoły. Czują się przez to jak w starej, dobrej szkole, którą znają z opowiadań, wspomnień swoich dziadków.

Czy zdarza się, że przyjedzie kilka osób już drugi raz?

Nie, nie spotkałem się z tym, żeby młodzież się powtórzyła. Dla nich jest to jednak jakiś wydatek finansowy. Zdarzało się, że młodzież była już w Polsce, ale byli z rodzicami. Szkoła pilnuje, aby co roku byli to inni uczniowie.

Nie boi się Pan, że XI wizyta młodzieży z Izraela nie uda się ze względu na wydarzenia, które ostatnio miały miejsce między Polską a Izraelem?

Mam nadzieję, że nie będziemy rozmawiać o polityce, że politycy robią swoje, robią coś innego a my robimy zupełnie coś innego. Nie powinno być tak, że polityka przeszkadza  w dobrych relacjach pomiędzy szkołami, pomiędzy uczniami, między nauczycielami. Sądzę, że polityka nie jest do tego, by psuć te relacje.

Z Leszkiem Szczeparą rozmawiała Joanna Łada z II E.